Efemeryki iluminacje

Niezamknięty projekt. Chwilowe, a właściwie, jak w snach – nigdy nie istniejące – błyski zaklęte w obraz.


Obrazy zaczerpnięte bezpośrednio ze snów, moich i cudzych, tyle, że przeze mnie przetworzonych, widzianych moimi oczyma. Tak czy inaczej są to obrazy, których szukam w sobie. Zapisane językiem, w którym znaki i symbole są moje, ale mogą także być odczytane w pozaintelektualny sposób, a przez to stać się uniwersalne. Archetypy „wydobywam z siebie”, ale istnieją one poza mną i moją świadomością. Ukazuję wszystko przez siebie, świat przedstawiony istnieje poprzez moją świadomość, co nie znaczy, że nie jest pierwotny i uniwersalny, gdzieś tam, w jakiejś sferze.

J a jestem twórcą tego świata. Jak w moich snach: czas i przestrzeń nie mają tu żadnej władzy. Moja przestrzeń jest odrealniona – nie osadzona w świecie (tym zewnętrznym). Znaki mają swój odpowiednik, przestrzeń i czas - nie, bo rządzą tylko tym, co zewnętrzne, nie ma ich w warstwie obrazu. Są nieobecne, gdyż obrazy (zaklęte, zastygłe) pomijają kategorie przestrzeni i czasu, przynajmniej te logiczne kategorie... Jednak jako obraz i zdarzenie międzyludzkie, wizualizują się jako obecne, teraźniejsze, realne doświadczenie. Moje obrazy, podobnie jak marzenia senne, są prawdziwe i niejasne zarazem. Tak, jak obraz, który ma w sobie moc wydobycia na powierzchnię, przez choćby krótki moment, tego co należy do głębokiego życia (Leris).

Efemeryki iluminacje

Niezamknięty projekt. Chwilowe, a właściwie, jak w snach – nigdy nie istniejące – błyski zaklęte w obraz.


Obrazy zaczerpnięte bezpośrednio ze snów, moich i cudzych, tyle, że przeze mnie przetworzonych, widzianych moimi oczyma. Tak czy inaczej są to obrazy, których szukam w sobie. Zapisane językiem, w którym znaki i symbole są moje, ale mogą także być odczytane w pozaintelektualny sposób, a przez to stać się uniwersalne. Archetypy „wydobywam z siebie”, ale istnieją one poza mną i moją świadomością. Ukazuję wszystko przez siebie, świat przedstawiony istnieje poprzez moją świadomość, co nie znaczy, że nie jest pierwotny i uniwersalny, gdzieś tam, w jakiejś sferze.

J a jestem twórcą tego świata. Jak w moich snach: czas i przestrzeń nie mają tu żadnej władzy. Moja przestrzeń jest odrealniona – nie osadzona w świecie (tym zewnętrznym). Znaki mają swój odpowiednik, przestrzeń i czas - nie, bo rządzą tylko tym, co zewnętrzne, nie ma ich w warstwie obrazu. Są nieobecne, gdyż obrazy (zaklęte, zastygłe) pomijają kategorie przestrzeni i czasu, przynajmniej te logiczne kategorie... Jednak jako obraz i zdarzenie międzyludzkie, wizualizują się jako obecne, teraźniejsze, realne doświadczenie. Moje obrazy, podobnie jak marzenia senne, są prawdziwe i niejasne zarazem. Tak, jak obraz, który ma w sobie moc wydobycia na powierzchnię, przez choćby krótki moment, tego co należy do głębokiego życia (Leris).