Widoczki: Obcy we mnie

Czy to nadal ja? Kto ja? Na miękkich poduszkach, w różowych tiulach, delikatne muskanie delikatnych skórek, uściski, śmiechy, nieprzespane noce.


Nie może być tu ani jednego zabrudzenia, wszystko musi mieć swoje miejsce, niebezpieczne przedmioty schowane głęboko, kluczyk na dnie jeziora. Przyjemnie, bezpiecznie, czysto i porządnie.

Szukam ja, której tu nie ma. Dotykającej brudu, dziko rechoczącej, miotającej się, tworzącej - tej drugiej siostry, która, nie wiedziałam, że jest kimś osobnym.

Schodzę do piwnicy. W ciemności skrobię ziemię palcami, rozdrapuję powierzchnię, odsłaniam zakopane widoczki. To jej królestwo. Tamta druga tu nie zachodzi. Nie zostałaby wpuszczona, nie czułaby się tu swobodnie.

Tu w ciemnościach tylko odsłaniam, nie mogę patrzeć. Zanoszę te zbiory, twory na górę. Zakładam miękkie kapcie i ze zdziwieniem odkrywam, czym jest piwniczne królestwo. To mój jedyny kontakt z siostrą, która kiedyś nie była kimś osobnym. Jej listy – obrazy muszą mi wystarczyć.

Czym jest macierzyństwo? Nieustannym szukaniem swojej tożsamości. Tożsamości nieciągłej, przerwanej, podzielonej, od nowa nazwanej. „Widoczki” tak nazywałyśmy w dzieciństwie śliczne obrazki z kwiatów i wstążek za szybką zakopywane pod ziemią, chowane by po jakimś czasie odnaleźć je w tym samym miejscu, odsłonić ziemię i podziwiać

Widoczki: Obcy we mnie

Czy to nadal ja? Kto ja? Na miękkich poduszkach, w różowych tiulach, delikatne muskanie delikatnych skórek, uściski, śmiechy, nieprzespane noce.


Nie może być tu ani jednego zabrudzenia, wszystko musi mieć swoje miejsce, niebezpieczne przedmioty schowane głęboko, kluczyk na dnie jeziora. Przyjemnie, bezpiecznie, czysto i porządnie.

Szukam ja, której tu nie ma. Dotykającej brudu, dziko rechoczącej, miotającej się, tworzącej - tej drugiej siostry, która, nie wiedziałam, że jest kimś osobnym.

Schodzę do piwnicy. W ciemności skrobię ziemię palcami, rozdrapuję powierzchnię, odsłaniam zakopane widoczki. To jej królestwo. Tamta druga tu nie zachodzi. Nie zostałaby wpuszczona, nie czułaby się tu swobodnie.

Tu w ciemnościach tylko odsłaniam, nie mogę patrzeć. Zanoszę te zbiory, twory na górę. Zakładam miękkie kapcie i ze zdziwieniem odkrywam, czym jest piwniczne królestwo. To mój jedyny kontakt z siostrą, która kiedyś nie była kimś osobnym. Jej listy – obrazy muszą mi wystarczyć.

Czym jest macierzyństwo? Nieustannym szukaniem swojej tożsamości. Tożsamości nieciągłej, przerwanej, podzielonej, od nowa nazwanej. „Widoczki” tak nazywałyśmy w dzieciństwie śliczne obrazki z kwiatów i wstążek za szybką zakopywane pod ziemią, chowane by po jakimś czasie odnaleźć je w tym samym miejscu, odsłonić ziemię i podziwiać

Widoczki: Obcy we mnie

Czy to nadal ja? Kto ja? Na miękkich poduszkach, w różowych tiulach, delikatne muskanie delikatnych skórek, uściski, śmiechy, nieprzespane noce.


Nie może być tu ani jednego zabrudzenia, wszystko musi mieć swoje miejsce, niebezpieczne przedmioty schowane głęboko, kluczyk na dnie jeziora. Przyjemnie, bezpiecznie, czysto i porządnie.

Szukam ja, której tu nie ma. Dotykającej brudu, dziko rechoczącej, miotającej się, tworzącej - tej drugiej siostry, która, nie wiedziałam, że jest kimś osobnym.

Schodzę do piwnicy. W ciemności skrobię ziemię palcami, rozdrapuję powierzchnię, odsłaniam zakopane widoczki. To jej królestwo. Tamta druga tu nie zachodzi. Nie zostałaby wpuszczona, nie czułaby się tu swobodnie.

Tu w ciemnościach tylko odsłaniam, nie mogę patrzeć. Zanoszę te zbiory, twory na górę. Zakładam miękkie kapcie i ze zdziwieniem odkrywam, czym jest piwniczne królestwo. To mój jedyny kontakt z siostrą, która kiedyś nie była kimś osobnym. Jej listy – obrazy muszą mi wystarczyć.

Czym jest macierzyństwo? Nieustannym szukaniem swojej tożsamości. Tożsamości nieciągłej, przerwanej, podzielonej, od nowa nazwanej. „Widoczki” tak nazywałyśmy w dzieciństwie śliczne obrazki z kwiatów i wstążek za szybką zakopywane pod ziemią, chowane by po jakimś czasie odnaleźć je w tym samym miejscu, odsłonić ziemię i podziwiać