Piotruś Pan

Na podstawie „Piotrusia Pana” Jamesa Matthew Barrie’ego

w tłumaczeniu Aleksandra Brzózki i Macieja Słomczyńskiego




Reżyseria: Łukasz Kos
Występują: Joanna Niemirska, Michał Bieliński, Piotr Polak, Piotr Trojan, Radomir Rospondek, Aleksandra Osowicz / Anna Nowicka, Łukasz Kos
Dramaturgia: Patrycja Dołowy

Współpraca dramaturgiczna: Łukasz Kos

Scenografia: Olga Mokrzycka-Grospierre, Mikołaj Grospierre

Muzyka: Adam Świtała
Animacje,
Wideo, efekty wizualne: Aleksander Janas - kolektyw HYPERLINK "http://www.kilku.com" kilku.com

Choreografia: Anna Nowicka

Kostiumy: Paula Grocholska

Reżyseria świateł: Katarzyna Łuszczyk

Charakteryzacja: Monika Kaleta

Inspicjentka: Marta Śmierzchalska

Asystentka reżysera: Monika Borys

Produkcja: Maria Wilska

Asystentka produkcji: Agata Tragarz

Premiera: 1 czerwca 2016

Ta opowieść może rozpocząć się w każdym dziecięcym pokoju. Jeżeli pomyślicie, że rozpoczęła się właśnie w waszym domu, nie pomylicie się.

To historia mam, które wśród pocałunków przechowywanych w szkatułkach, mają takie, których nie podarują nigdy nikomu, nawet wam. I zaciekłych piratów, których myśli uciekają i spacerują po murawie dawno minionych boisk. Ale przede wszystkim to wasza historia. Podróży do Nigdylandii.

Mieszkają tam zgubione dzieci. Takie, które wypadły z wózków albo o których istnieniu dorośli zapomnieli w natłoku codziennych obowiązków.

Dzieci nie potrzebują mapy, by tu trafić. Co innego rodzice. Oni zawsze muszą mieć wszystko uporządkowane. Zaznaczają więc zdumiewające barwy i pirackie okręty, odludne legowiska zwierząt, czarownice, statki kosmiczne, potwory i dinozaury…Nie byłaby to trudna mapa, gdyby to było już wszystko.

Ale jest jeszcze: pierwszy dzień w szkole, religia, ojcowie, nieregularne czasowniki, tort czekoladowy, wiązanie sznurowadeł, powiedz: „Chrząszcz brzmi w trzcinie.”, dziesięć złotych za to, że sam wyrwiesz sobie ząb…

W tej historii to nie Piotruś Pan jest głównym bohaterem. Są nimi dzieci. Zgubione dzieci, w pewnym sensie pozostawione same sobie. Rodzice są gdzieś za drzwiami swojego pokoju, pochłonięci swoimi sprawami, swoją pracą, zanurzeni w swoich iPhonach i tabletach. Współczesny sposób bycia ze sobą, a jednocześnie nie bycia. Podróż do Nigdylandii odbywa się tu i teraz, w mieszkaniu, w którym wszystko jest poukładane i ma swoją funkcję. By znaleźć się w Nigdylandii nie trzeba wiele, potrzebny jest Piotruś Pan. Można go przywołać, stworzyć i polecieć za nim w drugą ulicę na prawo, a potem prosto aż do rana. Dużo trudniejsza jest droga powrotna. Nigdylandia czerpie energię z dziecięcych zabaw. I, tak jak te zabawy, bywa beztroska, ma sobie tylko znaną logikę, swobodnie zmieniają się w niej krajobrazy i odgrywane role, można próbować wciąż nowe i nowe, kończyć w dowolnym momencie jednym okrzykiem: stop zabawa! Bywa też okrutna.

James Matthew Barrie napisał swoją sztukę w 1904 roku, powieść w 1911 roku. W 1924 roku powstała pierwsza, wierna oryginałowi, filmowa adaptacja „Piotrusia Pana” Od tamtego momentu kolejne adaptacje teatralne i filmowe (a wśród nich animacja z wytwórni Walta Disneya) pojawiały się jak grzyby po deszczu. Każda kolejna coraz bardziej próbowała „oswoić” opowieść o chłopcu, który nie chciał dorosnąć, gubiąc po drodze kolejne wątki istotne dla pierwszego tekstu scenicznego.

W naszej adaptacji „Piotrusia Pana” zależało nam by sięgnąć do oryginalnej sztuki i powieści Barrie’go, a także do historii, które doprowadziły autora do napisania opowieści o Piotrusiu, Wendy i zagubionych chłopcach. Chcieliśmy zadać sobie pytanie, jakie problemy poruszone przez Barrie’go w 1904 roku są aktualne dziś i na czym ich aktualność polega.

Piotruś Pan

Na podstawie „Piotrusia Pana” Jamesa Matthew Barrie’ego

w tłumaczeniu Aleksandra Brzózki i Macieja Słomczyńskiego

Ta opowieść może rozpocząć się w każdym dziecięcym pokoju. Jeżeli pomyślicie, że rozpoczęła się właśnie w waszym domu, nie pomylicie się.

To historia mam, które wśród pocałunków przechowywanych w szkatułkach, mają takie, których nie podarują nigdy nikomu, nawet wam. I zaciekłych piratów, których myśli uciekają i spacerują po murawie dawno minionych boisk. Ale przede wszystkim to wasza historia. Podróży do Nigdylandii.

Mieszkają tam zgubione dzieci. Takie, które wypadły z wózków albo o których istnieniu dorośli zapomnieli w natłoku codziennych obowiązków.

Dzieci nie potrzebują mapy, by tu trafić. Co innego rodzice. Oni zawsze muszą mieć wszystko uporządkowane. Zaznaczają więc zdumiewające barwy i pirackie okręty, odludne legowiska zwierząt, czarownice, statki kosmiczne, potwory i dinozaury…Nie byłaby to trudna mapa, gdyby to było już wszystko.

Ale jest jeszcze: pierwszy dzień w szkole, religia, ojcowie, nieregularne czasowniki, tort czekoladowy, wiązanie sznurowadeł, powiedz: „Chrząszcz brzmi w trzcinie.”, dziesięć złotych za to, że sam wyrwiesz sobie ząb…

W tej historii to nie Piotruś Pan jest głównym bohaterem. Są nimi dzieci. Zgubione dzieci, w pewnym sensie pozostawione same sobie. Rodzice są gdzieś za drzwiami swojego pokoju, pochłonięci swoimi sprawami, swoją pracą, zanurzeni w swoich iPhonach i tabletach. Współczesny sposób bycia ze sobą, a jednocześnie nie bycia. Podróż do Nigdylandii odbywa się tu i teraz, w mieszkaniu, w którym wszystko jest poukładane i ma swoją funkcję. By znaleźć się w Nigdylandii nie trzeba wiele, potrzebny jest Piotruś Pan. Można go przywołać, stworzyć i polecieć za nim w drugą ulicę na prawo, a potem prosto aż do rana. Dużo trudniejsza jest droga powrotna. Nigdylandia czerpie energię z dziecięcych zabaw. I, tak jak te zabawy, bywa beztroska, ma sobie tylko znaną logikę, swobodnie zmieniają się w niej krajobrazy i odgrywane role, można próbować wciąż nowe i nowe, kończyć w dowolnym momencie jednym okrzykiem: stop zabawa! Bywa też okrutna.

James Matthew Barrie napisał swoją sztukę w 1904 roku, powieść w 1911 roku. W 1924 roku powstała pierwsza, wierna oryginałowi, filmowa adaptacja „Piotrusia Pana” Od tamtego momentu kolejne adaptacje teatralne i filmowe (a wśród nich animacja z wytwórni Walta Disneya) pojawiały się jak grzyby po deszczu. Każda kolejna coraz bardziej próbowała „oswoić” opowieść o chłopcu, który nie chciał dorosnąć, gubiąc po drodze kolejne wątki istotne dla pierwszego tekstu scenicznego.

W naszej adaptacji „Piotrusia Pana” zależało nam by sięgnąć do oryginalnej sztuki i powieści Barrie’go, a także do historii, które doprowadziły autora do napisania opowieści o Piotrusiu, Wendy i zagubionych chłopcach. Chcieliśmy zadać sobie pytanie, jakie problemy poruszone przez Barrie’go w 1904 roku są aktualne dziś i na czym ich aktualność polega.


Reżyseria: Łukasz Kos
Występują: Joanna Niemirska, Michał Bieliński, Piotr Polak, Piotr Trojan, Radomir Rospondek, Aleksandra Osowicz / Anna Nowicka, Łukasz Kos
Dramaturgia: Patrycja Dołowy

Współpraca dramaturgiczna: Łukasz Kos

Scenografia: Olga Mokrzycka-Grospierre, Mikołaj Grospierre

Muzyka: Adam Świtała
Animacje,
Wideo, efekty wizualne: Aleksander Janas - kolektyw HYPERLINK "http://www.kilku.com" kilku.com

Choreografia: Anna Nowicka

Kostiumy: Paula Grocholska

Reżyseria świateł: Katarzyna Łuszczyk

Charakteryzacja: Monika Kaleta

Inspicjentka: Marta Śmierzchalska

Asystentka reżysera: Monika Borys

Produkcja: Maria Wilska

Asystentka produkcji: Agata Tragarz

Premiera: 1 czerwca 2016